Polscy seksuologowie zawodzą transpłciowe dzieci — krytyka kompendium „Dysforia i niezgodność płciowa"

  • Autorzy
    Nina Kuta, Dag Fajt
  • Korekta
    lek. Katarzyna Marzęda, Tash Lisiecki
  • Opublikowano
    30 maj 2022
  • Ostatnia zmiana
    1 cze 2022

Wiele osób śledzących najnowsze doniesienia dotyczące transpłciowości słyszały o opublikowanym w zeszłym tygodniu badaniu, które pokazało trwałość transpłciowej tożsamości wśród dzieci przed okresem dojrzewania.1 Spośród 317 transpłciowych dzieci, których losy badacze śledzili przez aż 5 lat, jedynie 2,5% przeszło przez detranzycję. Kolejne 3,5% określało się jako niebinarne, 1,3% przeszło retranzycję (przez pewien czas określało się w odmienny sposób, ale wróciło do swojej pierwotnej trans-tożsamości), a pozostałe przytłaczające 94% nie doświadczyło żadnych zmian w swojej tożsamości. Jest to drugie badanie z ostatnich kilku miesięcy pokazujące dokładnie to samo zjawisko. Podobną skalę detranzycji stwierdzono w badaniu katalońskiej kliniki - przez 18 lat jedynie 2,4% przyjętych w niej transpłciowych dzieci z czasem przestało się tak określać.2

Badania te są niezwykle ważne i potwierdzają to, o czym transpłciowe dzieci i młodzież mówią od dekad. Ale polskich seksuologów powyższe wiadomości muszą szokować, bo w swoich publikacjach twierdzą rzecz zupełnie odwrotną – że większość transpłciowych dzieci porzuca swoją identyfikację:

  • w książce „Dysforia i niezgodność płciowa. Kompendium dla praktyków"3 w rozdziale „Zasady postępowania diagnostycznego i terapeutycznego u dzieci i młodzieży” autorstwa Marty Dory, Bartłomieja Taurogińskiego oraz Grzegorza Iniewicza stwierdza się, że większość dzieci określających się jako transpłciowe z wiekiem uznaje się jednak za cispłciowe. Na str. 206 możemy przeczytać, że „U większości osób dyskomfort spowodowany niezadowoleniem z przypisanej płci występujący w dzieciństwie, z biegiem lat zanikał. (...) utrzymanie się dysforii od dzieciństwa do okresu adolescencji lub wczesnej dorosłości występuje u od 2% do 39% badanych" (do tych statystyk jeszcze wrócimy). Odrobinę dalej czytamy o tym, że „W przypadku małego dziecka rodzice mogą mieć większą nadzieję, że wyrośnie ono z tych zachowań, co zresztą znajduje potwierdzenie we wcześniej przywoływanych badaniach" (str. 222). W podsumowaniu autorzy konkludują: „Większość dzieci, u których występują cechy atypowego rozwoju tożsamości płciowej ostatecznie wykształci poczucie tożsamości płciowej zgodne z płcią przypisaną przy urodzeniu" (str.225).
  • powyższe stwierdzenia zostały powtórzone w webinarze Marty Dory dla Kampania Przeciwko Homofobii: „[O dysforii płciowej u dzieci] I oczywiście monitorujemy czy to się będzie utrzymywało, ani tego nie wzmacniamy, ani nie wygaszamy, odpowiadamy na potrzeby dziecka (...) Statystycznie można powiedzieć, że większość tych dzieci tej, takiej tożsamościowej przynależności nie utrzyma. To się gdzieś wygasi, minie, przejdzie w coś innego, to będzie bardziej taki etap rozwojowy".4
  • temat nietrwałości transpłciowej tożsamości wśród dzieci porusza również wiele szkoleń, warsztatów, czy wykładów organizowanych przez seksuologów przyjmujących transpłciowe dzieci.

Czemu w źródłach uznawanych za eksperckie, profesjonalne, mające przedstawiać nowoczesną wiedzę na temat transpłciowości, znalazły się stwierdzenia niemalże o 180 stopni odwrotne względem odkryć najnowszych badań?

Jak polscy seksuologowie mogli się tak pomylić?

Wytyczne American Academy of Pediatrics z 2018 roku dotyczące wspierania transpłciowych dzieci i młodzieży to jeden z najbardziej progresywnych oraz transprzyjaznych dokumentów w tym obszarze.5 Z zupełnie niezrozumiałego dla nas powodu żaden z autorów rozdziału dotyczącego transpłciowości u dzieci nie powołuje się na nie, wytyczne AAP nie są ujęte w liście źródeł, a zamiast tego rozdział bazuje na dużo bardziej konserwatywnych Standardach Opieki WPATH z 2012 r. Ciężko nam uwierzyć, by seksuolodzy zajmujący się pracą z transpłciowymi dziećmi nie znali tego dokumentu, równie ciężko uznać, że został on pominięty z premedytacją. Wytyczne AAP zawierają taki oto fragment (w tłumaczeniu własnym):

„Badania wspierają tezę, że dzieci przed okresem dojrzewania, które określają się jako transpłciowe/zróżnicowane płciowo rozpoznają swoją płeć z taką samą jasnością i trwałością, co ich cispłciowi rówieśnicy i w równym stopniu korzystają z akceptacji otoczenia. Podejście oparte na afirmacji płci odróżnia się od przestarzałego podejścia, w którym twierdzenia zróżnicowanych płciowo dzieci uznaje się za ‘być może prawdziwe’ dopóki nie osiągną one jakiegoś arbitralnego wieku (często początku dojrzewania). Podejście to określa się w literaturze jako ‘uważne czekanie’ (watchful waiting). Nie służy ono potrzebom dziecka, gdyż zakłada zaniechanie najistotniejszych form wsparcia. (...) Podejście to opiera się również na szeregu wczesnych badań, krytykowanych za nierzetelność, słabą metodologię oraz ograniczone badania uzupełniające”

Podawany przez „Dysforię i niezgodność płciową” odsetek pd 2% do 39% dzieci pozostających przy swojej transpłciowej tożsamości pochodzi właśnie z tych „wczesnych badań” (źródło wskazywane przez publikację to omawiający je raport American Psychiatric Association z 2012 r.6). Wspomniane problemy metodologiczne są bardzo poważne – przede wszystkim żadne z nich… nie pytało dzieci o tożsamość płciową. Omawiane badania dowodziły istnienia zjawiska „desistance” (rozumianego w nich jako ustanie dysforii płciowej) wyłącznie w oparciu o kryteria diagnostyczne DSM-IV lub DSM-III, które nie rozróżniały między dziećmi transpłciowymi, a dziećmi nienormatywnymi płciowo. Używana wówczas diagnoza „zaburzeń tożsamości płciowej u dzieci” znacząco różni się od współczesnego rozumienia dysforii płciowej. Nie wymagała ona, by dziecko faktycznie określało swoją tożsamość jako niecispłciową. Mogła zostać wpisana do kart zarówno chłopcu, zaprowadzonemu do lekarzy z racji swojej „zniewieściałości”, jak i dziecku faktycznie transpłciowemu. W krytykowanych badaniach autorzy po latach wrócili do tej grupy dzieci i kiedy okazało się, że większość z nich nie zaczęła tranzycji medycznej, stwierdzili, że jest to dowód, że ich „zaburzenia tożsamości płciowej" przeminęły – rozciąganie tych wniosków na transpłciowość czy dysforię płciową nie jest uprawnione, bo nie jesteśmy w stanie stwierdzić jak duża część oryginalnej grupy badanych faktycznie określała się jako transpłciowa.

Badania na innych grupach dzieci, u których zdiagnozowano „zaburzenia tożsamości płciowej”, pokazywały, że odsetek dzieci nienormatywnych, lecz cispłciowych mógł wynosić w nich aż 90%7, co zupełnie unieważniałoby jakiekolwiek próby wyciągania wniosków dotyczących dzieci transpłciowych, a także wyjaśniałoby czemu najnowsze badania pokazują zjawisko zupełnie odwrotne. To nie jedyny metodologiczny problem wymienionych badań (m.in. binarystyczne definiowanie transpłciowości, udział terapeutów konwersyjnych, nieprawidłowości w podliczaniu osób, które wypadły z badania), ale jest on zdecydowanie najpoważniejszy, o pozostałych możecie przeczytać więcej w bibliografii naszego artykułu. W popularnych narracjach transfobicznej prawicy i konserwatywnej seksuologii wszystkie te niuanse zostały przekręcone i pominięte; są powszechnie używane do unieważniania tożsamości transpłciowych dzieci i sprowadzania jej wyłącznie do „fazy”, „etapu rozwojowego” i czegoś, z czego większość transpłciowych dzieci wyrasta.

I nie odkrywamy tutaj czegoś zupełnie nowego, ponieważ powyższa krytyka nie jest nowa, ani niszowa — była formułowana m.in. w artykułach Diane Ehrensaft8, artykule oraz Julii Temple Newhook z 2018 r.9 oraz Kelley Winters w 2019 r.10 W samej społeczności osób transpłciowych o problemach omawianych badań mówiono jeszcze wcześniej, pisały o tym tak znane transfeministki jak Julia Serano, Zinnia Jones, czy Brynn Tannehill.11 Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla którego „Dysforia i niezgodność płciowa” wydana w 2020 roku nie zawiera żadnej wzmianki odnośnie tej krytyki. Najnowsze badania amerykańskie i hiszpańskie są w tym obszarze kompromitujące dla polskich seksuologów, którzy jeszcze parę-paręnaście miesięcy temu z niezachwianą pewnością utrzymywali rzecz kompletnie przeciwną.

Pobłażliwi nie tam gdzie trzeba

Gdy chodzi o podważanie tożsamości transpłciowych dzieci, autorzy rozdziału piszą w sposób zdecydowany i stanowczy, tak jakby donosili o bezsprzecznie ustalonym zjawisku. Obszarem w którym takiej stanowczości niestety zabrakło, jest kwestia terapii konwersyjnych dzieci i młodzieży.

Na stronach 207-208 autorzy omawiają „trzy podejścia terapeutyczne stosowane w leczeniu/wspieraniu dzieci z atypowym rozwojem płciowym”, pierwsze oparte na „interwencjach terapeutycznych ukierunkowanych na zmniejszenie się nasilenia dysforii płciowej i wygaszenie zachowania nietypowego dla płci biologicznej". Nie znajdziemy tutaj jasnego wyrażenia potępienia dla terapii patologizujących nienormatywność płciową, wymuszających stereotypowe zachowanie na dzieciach oraz usiłujących zmienić ich transpłciową tożsamość, zamiast tego autorzy w zachowawczy sposób konkludują „Każde z powyższych podejść poddano krytyce lub przedstawiono argumenty wspierające za jego słusznością. Jednak z uwagi na to, że wciąż nie dysponujemy danymi dotyczącymi efektywności zastosowania któregokolwiek z paradygmatów zarysowanych wyżej, ważne jest to, by klinicyści byli co najmniej świadomi występujących kontrowersji". Autorzy nie umieją potępić terapii konwersyjnej, ani nie opowiadają się za prawem dzieci do tranzycji społecznej, ograniczając się wyłącznie do paru zastrzeżeń na koniec rozdziału, by w trakcie terapii szanować preferowany rodzaj gramatyczny.

Autorzy nie tylko nie umieją potępić terapii konwersyjnej i traktują ją jako jeden z wielu równorzędnych modeli, ale również otwarcie negują prawo dzieci do tranzycji społecznej. Z trzech podejść „terapeutycznych” (konwersyjne, „uważne oczekiwanie” oraz afirmacyjne dla różnorodności płciowej) autorzy szeroko opisują postępowanie diagnostyczne i terapeutyczne w wyłącznie jednym z nich, “uważnym oczekiwaniu”, tutaj nazywanym „modelem holenderskim”.

„[Rodziców w modelu holenderskim] zachęca się do przyjęcia perspektywy, która może wyrażać się stwierdzeniem „Nasze dziecko jest chłopcem, który bardzo chce być dziewczynką" bardziej niż „Nasze dziecko jest dziewczynką w ciele chłopca". Specjaliści holenderscy nie zalecają w tym wieku, tj. do 12 roku życia tranzycji społecznej (używania zaimków opowiadających afirmowanej płci, zmiany imienia na wybrane). Takie stanowisko uwzględnia dane z badań mówiących o niskim odsetku dzieci, u których dysforia utrzymuje się do okresu dojrzewania oraz ma na celu ochronę przed trudnym procesem powrotu do wcześniejszej roli płciowej. Zachowanie elastycznej postawy rodzicielskiej jest bardzo trudne. Z jednej strony wymaga ono chronienie dziecka przed potencjalnymi negatywnymi reakcjami otoczenia (członków rodziny, rówieśników), z drugiej wiąże się z koniecznością adekwatnego stawiania mu granic (pozwolenie dziecku zakładania stroju zgodnego z odczuwaną płcią, lecz tylko w domu, a nie na placu zabaw, gdzie może doświadczać agresji)” [str. 210]

Nawet zakładając, że odsetek transpłciowych dzieci porzucających swoją tożsamość płciową jest wysoki (co, jak pokazaliśmy, jest wątpliwym założeniem) podejście ograniczające prawo dzieci do samoekspresji i zakładające dyscyplinowanie ich przez rodziców jest zupełnie sprzeczne z ideałami wyrażonymi w innych częściach książki - depatologizacji nienormatywności płciowej oraz transpłciowości. Zachęcanie rodziców i terapeutów do ograniczenia różnorodności płciowej wśród dzieci przez „stawianie im granic” ma potencjalnie traumatyzujące i krzywdzące efekty nie tylko na transpłciowych dzieciach, ale również na tych, które okażą się cispłciowe - wysyła im sygnał, że okazywanie nienormatywności płciowej publicznie jest czymś złym, niepożądanym, czego należy unikać. Może to też wyjaśniać czemu tak wiele z dzieci, u których zdiagnozowano „zaburzenia tożsamości płciowej” z biegiem lat je porzuca: przez lata byli do tego uczeni zarówno przez terapeutów jak i rodziców. Autorzy w żaden sposób nie wyjaśniają czemu potencjalny powrót do wcześniejszej roli płciowej ma być „trudny”, szczególnie w porównaniu do trudności transpłciowych dzieci zmuszanych w modelu holenderskim do znoszenia misgenderowania i funkcjonowania zgodnie z niechcianą rolą płciową.12

To konserwatywne podejście przejawia się również w źródłach, na które autorzy rozdziału się powołują — aż trzykrotnie w rozdziale odwołano się do badań autorstwa Kennetha Zuckera, wieloletniego dyrektora kliniki w Toronto niesławnego z racji prowadzenia terapii konwersyjnych mających na celu przeciwdziałanie nienormatywnym zachowaniom płciowym oraz transpłciowej identyfikacji.12:1 W „Dysforii i niezgodności płciowej” o tejże klinice w Toronto możemy przeczytać jedynie, że „zespół z Toronto preferuje bardziej zachowawcze podejście do tych pacjentów, u których dysforia rozpoczęła się nagle, a współtowarzysząca psychopatologia jest ‘ewidentna’”. Po tym jak w 2015 stan Ontario wprowadził prawo zakazujące prowadzenia terapii konwersyjnych, Kenneth Zucker został zwolniony, a prowadzona przez niego klinika zamknięta.

Przywiązanie do terapii konwersyjnych i niechęć do ich otwartego potępienia nie jest wyłącznie domeną Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, ale również zagranicznych instytutcji

Kto tu jest ekspertem?

Z powyższych powodów rozdział dotyczący transpłciowości dzieci i młodzieży musimy uznać za nierzetelny i niezgodny z założeniami afirmacji różnorodności płciowej oraz depatologizacji i demedykalizacji transpłciowości. Mamy głęboką nadzieję, że niedawno opublikowane badania zmuszą seksuologów do uaktualnienia swojej wiedzy i skonfrontowania się z faktem, że przez lata rozpowszechniali informacje mogące zaszkodzić tej grupie, której zobowiązali się pomagać. Podważanie tożsamości transpłciowych dzieci jako „etapu rozwojowego” musiało siłą rzeczy mieć przełożenie na dostęp do wsparcia i możliwości tranzycji społecznej oraz znaczne pogorszenie dobrostanu psychicznego pacjentów, wraz z jego wszelkimi konsekwencjami.

Szkody są tutaj potencjalnie tym większe, że publikacja jest uniwersalnie traktowana jako najbardziej merytoryczne źródło na temat transpłciowości opublikowane w języku polskim, a jej krytyka była dotąd nieobecna zarówno w społeczności osób trans (co rozumiemy — książka jest bardzo droga) jak i wśród osób uważanych za specjalistów. Z ciężkich do zrozumienia przyczyn „Dysforia i niezgodność płciowa" nie była nigdy konsultowana z samą społecznością osób transpłciowych, w całości jest tworem cis specjalistów opisujących nasze życia z zewnątrz. Wynikające z tego braki merytoryczne dowodzą konieczności krytycznego zaangażowania aktywistów na rzecz praw osób trans w kształtowanie się naszej opieki zdrowotnej — nie możemy pełnić roli wyłącznie potakiwaczy ufających na ślepo w autorytet tytułów naukowych, tym bardziej, że królowi do pełnej garderoby jest daleko.

Nasz wpis nie wyczerpał ani problemów rozdziału dotyczącego transpłciowych dzieci i młodzieży (autystyczna część naszego zespołu zgrzytała zębami aż mury drżały od tego, jak patologizujące są akapity na temat spektrum autyzmu), ani całości książki. W następnych miesiącach możecie się spodziewać kolejnych krytycznych artykułów, dotyczących zarówno książki jak i promowanego przez Polskie Towarzystwo Seksuologiczne modelu diagnostycznego.



  1. Gender Identity 5 Years After Social Transition, Kristina R. Olson, Lily Durwood, Rachel Horton, Natalie M. Gallagher, Aaron Devor, 2022 ↩︎

  2. High persistence in Spanish transgender minors: 18 years of experience of the Gender Identity Unit of Catalonia, Clara De Castro, Mireia Solerdelcoll, Maria Teresa Plana, Irene Halperin, Mireia Mora, Laura Ribera, Camil Castelo-Branco, Esther Gómez-Gil, Angela Vidal, 2022 ↩︎

  3. Książka jest dostępna online w serwisach działających na rzecz wolnej wiedzy/nauki open source ↩︎

  4. Z wizytą u psychoseksuologów. O wspieraniu transpłciowego dziecka i jego rodziny, webinar Marty Dory oraz Miłosza Dziedziaka dla Kampanii Przeciwko Homofobii, 2021. Timestamp cytatu: [14:10] ↩︎

  5. Ensuring Comprehensive Care and Support for Transgender and Gender-Diverse Children and Adolescents, American Academy of Pediatrics, 2018 ↩︎

  6. Report of the American Psychiatric Association Task Force on Treatment of Gender Identity Disorder, Byne i in. 2012 ↩︎

  7. Prepubescent Transgender Children: What We Do and Do Not Know, Kristina R. Olson, 2016 ↩︎

  8. Prepubertal social gender transitions: What we know; what we can learn—A view from a gender affirmative lens, Diane Ehrensaft, Shawn V. Giammattei, Kelly Storck, Amy C Tishelman, Colt St. Amand, 2018 ↩︎

  9. A critical commentary on follow-up studies and “desistance” theories about transgender and gender-nonconforming children, Julia Temple Newhook, Jake Pyne, Kelley Winters, Stephen Feder, Cindy Holmes, Jemma Tosh, Mari-Lynne Sinnott, Ally Jamieson, Sarah Pickett, 2018 ↩︎

  10. The "80% desistance" dictum: Is it science?, Kelley Winters, 2019 ↩︎

  11. Przegląd artykułów krytycznych można znaleźć w artykule „Reframing “Transgender Desistance” Debates" Julii Serano. ↩︎

  12. The Clinical Irrelevance of “Desistance” Research for Transgender and Gender Creative Youth, Florence Ashley, 2021 ↩︎ ↩︎